Chiński Nowy Rok – Tygrys rządzi!!! | Dom Ogrodnika

Chiński Nowy Rok – Tygrys rządzi!!!

Data28-02-2010
KategoriaBlog
Komentarze

Dwa tygodnie temu świętowałam. Dwa tygodnie, czyli 14 lutego, ale nie było to świętowanie Walentynek. Umówiłam się w Ewą, że przyjdę do niej po południu i wspólnie powitamy Chiński Nowy Rok. Z punktu widzenia astronomicznego to jakoś bardziej mnie przekonuje ten lunarny przełom. Podobnie i Ewę, a jako że Sylwestra obchodziłyśmy każda tylko w swoim w towarzystwie, to było bardziej niż wskazane by z Tygrysem witać się wspólnie.

Dookoła pełno było śniegu, powietrze mroźne a nad głową mętne, ciężkie chmury. Niedaleko było do zmierzchu. Szukałam odrobiny wiosny, którą mogłabym wręczyć Ewie już od progu. I poszłam do Pań z Saskiej. Mają niewielką budkę z kwiatami. Ledwo mieszczą się w niej one i ich szacowny towar. Mimo że to niedzielna i popołudnie, nie martwiłam  się, że będą mieć zamknięte…to byłoby szalenie niepolityczne posunięcie. Przy okienku zobaczyłam ogonek czekających na swoją kolej, na swoje kwiaty, na tę łodygę, kilka liści i znak innego czasu. Ktoś przede mną kupował róże. Jakaś pani zdecydowała się na imponujące azalie w odcieniu hm…bezkompromisowej różowości. Rozrośnięty i bujny krzaczek ledwo przeszedł przez okienko. Co za zdobycz!  Ja nie mogłam wybrać, ale ostatecznie kupiłam drobniutkie goździki. Dobrze, że wróciły do łask. Takie są radosne i ogrodowo pastelowe. Ucieszyły Ewę bardziej niż się spodziewałam. Te trochę zieloności kiedy za oknem jakby wszystko utraciło pamięć o tej barwie. I kocur Ewy też bardzo się ucieszył, ale niestety mógł podziwiać je tylko z kociej perspektywy – na podłodze, z głową zadartą do góry pomrukiwał obrażony. Patrzył raz na nas, raz na wazon stojący na wysokiej szafce. Woda połyskiwała przez szkło a drobne kwiaty jakby świeciły. Były jasne. Szkoda tylko, że nie pachniały.

A dziś kiedy rozmawiałam z Ewą powiedziała mi, że jeszcze stoją. To prawda, chciałam by miały dużo pączków, ale sama ich nie wybierałam. Jedno co mogę to serdecznie podziękować Paniom z  Saskiej, że mają naprawdę świeże kwiaty!

Ale to jeszcze nie wszystko. Na półeczce od strony klientów,  pod okienkiem stały dwie doniczki, zupełnie zwykłe, czarne i plastikowe. Ale ich zawartość była niezwykła. Z gliniastej ziemi wyrastały ciemnozielone, skórzaste liście. Były zwinięte, jakby wpół zaciśnięte piąstki a spomiędzy nich wychylały się seledynowe kwiaty. To były Ciemierniki. Zawsze sprawiały na mnie wrażenie szczególnych. Na pierwszy rzut oka zdradzają swą cienistą naturę i kwitną w niezwykłym czasie. Właśnie zimową porą. W moim ogrodzie, gdy tylko do niego wrócę będzie dla nich honorowe miejsce. Już na nie czekam, oby i one czekały na mnie…Mam nadzieję, że Tygrys będzie mi sprzyjał i moje plany wkrótce zaczną nabierać realnych kształtów. Może jeśli obiecam Ciemiernikom, że o nich nie zapomnę wstawią się za mną u losu. Zobaczymy. Myślę o Ewie i jej intencjach na ten tygrysi rok. Obie już wiemy: pożera czas o wiele bardziej łapczywie niż zeszłoroczny Bawół.

Znalazłam link do ciekawej galerii poświęconej tym pięknym roślinom.

http://www.helleborus.de/engl/gallery.htm

Komentarze
Dodaj komentarz

*