Kiedy się zaczyna? Kiedy się zaczyna na dobre..? | Dom Ogrodnika

Kiedy się zaczyna? Kiedy się zaczyna na dobre..?

Data08-03-2011
KategoriaBlog
Komentarze

Wydaje mi się, że pierwsze jest odczucie wydłużającego się dnia. Jeśli żyje się w ramach regularnych rytmów (droga do pracy, powrót) to nietrudno zorientować jak gwałtownie zaczyna przybywać dnia już od drugiej połowy stycznia. Wychodzę z domu na ten sam pociąg, wsiadam do samochodu o tej samej porze a światła coraz więcej. W drodze powrotnej już nie cienie na ulicach tylko ludzie, których rysy twarzy coraz łatwiej jest rozpoznać. Coraz mniej się muszę martwić o nieoznaczonych pieszych i rowerzystów na poboczach dróg. Zmienia się coś  i to widać. Jednak to mało, jeśli dookoła leży jeszcze słuszna warstwa śniegu a temperatura ciągle na minusie. Kolejny stopień wtajemniczenia to zawsze Sikory. Ich radosna piosenka nawet w zmarzłym na kość parku niezawodnie wieszczy wiosnę. Tu gdzie teraz mój ogród do wiosennego chóru dołączyły się głosy nieco bardziej chrapliwe. Rankiem, jeszcze zanim po raz pierwszy otworzymy oczy, a jest to jeszcze przed 5.30 słychać nawoływania bażantów. Trochę na wyrost mówimy o nich nasze. Ale kto inny jak nie my dokarmiał je w czasie mrozów? Dlatego rościmy sobie do nich część praw. Choćby do rwetesu jaki towarzyszy im kiedy zrywają się do lotu. Podczas niedzielnego spaceru po polach wokół domu doliczyliśmy się stada liczącego 40 sztuk.  Zatem ile w powietrzu naszego łomotu kiedy startują spośród wysokich traw?

I pierwsze to co pod nogami. Kiedy zaczynają kwitnąć Przebiśniegi a Krokusy już niecierpliwie wyglądają spod zeszłorocznych liści – to też znaki. Jednak zanim zacznę cieszyć się zielenią minie jeszcze trochę czasu. Wcześniej owszem, kwitną Oczary, Leszczyny i Olchy, ale od tego widoku jeszcze serce nie drży.Przebudzone słońcem biedronki wychodzą ze schronień w okiennych ramach a doniczkowe rośliny wypuszczają nowe pędy. I to jeszcze nie ta chwila.

To się wydarza ponad głowami. Wiosna musi unosić się ponad nami by poczuć jej przypływ. W zeszłą niedzielę wczesnym popołudniem stało się. Zaczęła się na dobre, choć śnieg i mróz jeszcze czają się niedaleko. Siedziałam w kuchni zajęta jakimś domowym “robieniem” kiedy nagle usłyszałam, że na dworze odzywają się wspaniałe głosy. Były mocne i jednocześnie pełne niepokoju, krążyły nad nami, spadały na ziemię i brzmiały jak źródło głosu i echo jednocześnie. Zanim zrozumiałam, zanim rozpoznałam, wiedziałam, czułam – to Żurawie. Było ich 7. Zataczały niewielkie koła wokół niewidocznego punktu i krzyczały w niebogłosy. Zdaję się to była chwila, w której większa grupa wędrowców dzieliła się by udać się na lęgowiska. Jakby były przejęte, lekko spłoszone i niespokojne.

Lubię kiedy na wiosnę mogę wysłać do przyjaciół sms-a z wiadomością ” Lecą Żurawie!!!”

http://www.foto-ptaki.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=369&Itemid=121

PS.A wieczorem byliśmy na ul.Poziomkowej i Agatka powiedziała, że chce się nauczyć rozpoznawać grzyby i ptaki.Czyżby szykowały się jakieś wspólne wyprawy? A póki co:

http://www.birdwatching.pli,logo2,292,80/

Komentarze
Dodaj komentarz

*