Nowy Sezon 2011 | Dom Ogrodnika

Nowy Sezon 2011

Data03-03-2011
KategoriaBlog
Komentarze

Dla tych, którzy żyją ogrodami, tak na dobrą sprawę, sezon nigdy się nie kończy. Kiedy pogoda nie pozwala by udzielać się w plenerze jest czas by planować, czytać,  szukać, zakładać na parapetach “żłobki dla roślin”. Długa i mroźna zima sprawia, że czuję się jeszcze cokolwiek uśpiona, ale w najbliższym czasie planuję wysiać rozsady. Nie będzie tego dużo, ale będzie pięknie. W tym roku będę mieć własne flance Żeniszka, Lwich paszczy, Laku pachnącego, Szałwii błyszczącej, Cynii i Groszków pachnących. Ach! Jak mogłam zapomnieć..i koniecznie własne zioła. Mamy w ogrodzie Miętę, Melisę i Lebiodkę jednak to towarzystwo bez Szałwii, Bazylii, Majeranku i kilku jeszcze innych nie było by kompletne.

Niedawno sprawdzałam jak przezimowały Mieczyki. I ku mojej radości okazało się, że wcale nie najgorzej. Nie wiem czy to szczególnie niezwykła ich odmiana, ale 2 lata temu kupił je mój Narzeczony. Posadził i cieszył się nimi kiedy zakwitły. Jednak z powodu, że jest on w ogrodzie początkujący…zapomniał wykopać ich na zimę. Ku mojemu zdziwieniu udało się części przezimować i zakwitły na tym samym miejscu. Zeszłej jesieni postanowiłam przerwać ten bolesny eksperyment i zabrałam je do piwnicy. Liczę, że w tym roku też zakwitną.  Po zagłębieniu się w informacje zawarte na stronie http://www.gladiole.pl/ postanowiłam na jesieni zaopiekować się bulwkami przybyszowymi. Okazuje się, że trochę cierpliwości i można mieć dużo mieczyków bez dodatkowych wydatków. Co do samej strony to jest po prostu fantastyczna. W najbliższym czasie planuję zacząć opisywać takie wspaniałe, sieciowe źródła. Głębokie ukłony dla pana Stanisława Smolenia z Krosna.

Zajrzałam też do niezawodnych książek: “Rok w Ogrodzie” K. Greiner, A. Weber, P. Michaeli-Achmuhle, 1995 Świat Książki i “Weekend na działce” Franz Bohmig, Warszawa 1986. Obie tłumaczone z niemieckiego opisują ogrodowe zajęcia miesiąc po miesiącu. Myślę gdyby z całej mojej biblioteczki ostały się tylko te – też dałabym sobie radę. Mam na myśli to jak bardzo są wyczerpujące. Dreszcz zimny mnie przebiega kiedy myślę, że mogłabym stracić moją “małą kolekcję”. Według obu ww książek póki co muszę zatrzymać się na lutym. Większość marcowych zajęć będzie jeszcze przez jakiś czas niedostępna – albo mróz, albo wiosna – nijak nie chce być inaczej.

Komentarze
Dodaj komentarz

*